Warto zobaczyć

Patrycja_J
Patrycja

„Alkoholizm mnie nie dotyczy. To choroba ludzi z marginesu społeczeństwa.” Obalenie tego mitu jest jednym z celów filmu „Kiedy mężczyzna kocha kobietę”, w reżyserii Luisa Mandoki.

Film jest dla wszystkich, którym alkoholizm kojarzy się jedynie z grupką koneserów taniego wina zalegających pod osiedlowym sklepem spożywczym. W melodramacie alkoholikiem okazuję się być zadbana kobieta bez zarzutu spełniająca się w roli, żony, matki i pracownika, skutecznie ukrywająca wyniszczającą ją od środka chorobę. Niestety na dłuższą metę niczego nie da się zataić. Słabość do alkoholu wychodzi na jaw a wraz z nią problemy.

Doskonale pokazana jest atmosfera w domu alkoholika. Wybuch emocji, zmiany nastroju i agresja. Na widza oddziałuje to bardzo intensywnie ze względu na obecność dzieci. Niewinne i bezbronne nie mają wpływu na beznadziejną sytuację. Doświadczenia domu gdzie alkoholizm sieje spustoszenie jest przyczyną syndromu DDA (dorosłego dziecka alkoholika), który skutkuje przenoszeniem atmosfery niepewności i strachu do swoich przyszłych rodzin.

„Dobra, dobra… ale skoro film jest o alkoholizmie to jak się ma do tego jego tytuł?!” I właśnie dlatego warto obejrzeć „Kiedy mężczyzna kocha kobietę”. Dlatego aby zobaczyć jak wytrwałej, cierpliwej, lojalnej i wiernej miłości wymaga kochanie mimo wszystko. Jak długo można trwać we wspieraniu ukochanej osoby mimo przeciwności i odrzucenia? Czy to w ogóle możliwe?

 Patrycja

 

kasia
Kasia

Małżeństwo, młoda dziewczyna, kobieta jadąca do chłopaka, biznesmen to główni bohaterowie amerykańskiego filmu z 2010 roku „Spotkanie”. Ich przygoda… a właściwe ostatnia szansa na zmianę swojego życia rozpoczyna się wtedy, gdy w środku nocy zostają zatrzymani przez policję i zawróceni z powodu podmytej przez ulewę drogi. Jedynym rozwiązaniem dla nich jest przeczekać burzę w znajdującym się niedaleko barze „Ostatnia szansa”. Tam spotykają niezwykłego Mężczyznę, który pokazuje im jak mogą żyć i daje szansę podjęcia najważniejszej decyzji w ich życiu.

Film ten w niezwykle prosty sposób przedstawia walkę dobra ze złem w człowieku. Uczy Cię, że to tylko od Ciebie zależy, czy będziesz mógł kiedyś chodzić z Nim po ulicach ze złota, żyć w pełni ciepła światła…Bożego światła, tam gdzie nie ma cierpienia, gdzie każda łza jest otarta, bez smutku i bólu. W zadziwiający sposób pokazany jest w filmie temat zaufania wobec Boga. Tyle razy ów Mężczyzna musi powtarzać swoje imię, aby oni w końcu uwierzyli, kim jest..

Ile razy to do Ciebie mówi Bóg, abyś Jemu zaufał, ile razy pokazuje Ci jak możesz być szczęśliwy? A ile razy Go słuchasz, i jak często sam bez Niego starasz sobie ułożyć życie? Piękne w tym filmie jest to, że możesz w każdym z bohaterów odnaleźć cząstkę samego siebie. Czujesz się wówczas tak, jakby te słowa były kierowane tylko do Ciebie. Niezwykle poruszająca była dla mnie rozmowa Mężczyzny z kobietą jadącą do swojego chłopaka. Mężczyzna powiedział jej, że powinna zrezygnować z niego, pomimo jej ogromnej  miłości do niego i jej gorącego serca, bo w przyszłości nie będzie z nim szczęśliwa, a on nie czuje tego samego co ona i nie będzie mógł zapewnić jej tego, co potrzebuje. Wówczas pojawia się pytanie, co byś zrobiła, jakby właśnie Jezus zapukał dziś do Twoich drzwi i poprosił, abyś zostawiła kogoś, kogo kochasz? Niewątpliwie pojawia się lęk, obawa, strach.. bo strata kogoś bardzo boli, ale przypominają mi się Słowa: „Raduj się w Panu a on On spełni pragnienie twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu On sam będzie działał.” Bóg zawsze chce dla Ciebie jak najlepiej, pragnie tylko, a może aż..Twojego szczęścia ofiarując Ci miłość tak gorącą, że nie ma takich słów w ludzkim języku, które mogłyby to opisać!

Cóż, kim był ów niezwykły Mężczyzna w restauracji? Czy kobieta posłuchała go i rozstała się ze swoim chłopakiem? Co się stało z pozostałymi bohaterami? Odpowiedzi na te pytania, znajdziesz oglądając ten film! „Spotkanie” – spotkaj się z Bogiem!

Kasia


DSC_0833
„To nie szpieg, to aliant”! To chyba jedno z tych zdań, które warto zapamiętać po obejrzeniu Jacka Stronga w reżyserii Władysława Pasikowskiego. Słowa te scenarzysta włożył w usta agenta CIA, który został oddelegowany do kontaktów z płk. Ryszardem Kuklińskim. Dla tych, którzy uważają, że historia najnowsza  Polski i świata nie może być opowiedziana w sposób interesujący, na sposób szpiegowskiego thrillera, ze sporą dozą emocji, można mieć tylko jedną radę – powinni wybrać się do kina na tenże film.

Aby dodatkowo zachęcić zwłaszcza młode pokolenie, dodam, że kiedy słyszymy doniesienia z najodleglejszych zakątków świata o wojnach, programach nuklearnych i broni masowego rażenia, warto pamiętać, że oto jeszcze całkiem niedawno, stojące na przeciwko siebie, uzbrojone po zęby imperia dysponujące najbardziej śmiercionośną bronią, jaką kiedykolwiek stworzyła ludzkość, zaczęły na serio przygotowywać się do totalnej wojny. Rosjanie i kontrolowane przez nich kraje miały uderzyć z całą siłą na Europę Zachodnią, zaś broniący się pakt NATO przewidywał w swojej strategii zmasowany atak nuklearny na terytorium Polski, tak, aby odciąć Rosjanom drogę na Zachód. Plany wywołania wojny poznaje dopuszczony do najważniejszych tajemnic wojskowych, polski oficer, płk. Ryszard Kulkiński. Niezwykle zdolny strateg, wiodący jak na tamte czasy całkiem udane życie, staje przed dylematem: pozostać lojalnym wobec szaleńców, chcących doprowadzić świat do atomowej zagłady, czy ryzykować życie swoje oraz swojej rodziny i nawiązać kontakt z obcym wywiadem. Wie, jaką cenę płaci się w zniewolonym świecie nawet za najmniejsze przewinienie względem „Sojuszników ze Wschodu”, ale zdaje sobie też sprawę, że jeśli nie podejmie tego ryzyka, Polska stanie się „drugą Hiroszimą”.

Z filmu warto zapamiętać jeszcze jedno zdanie, które pada już prawie na koniec, kiedy osoba nie znająca historii, na której oparty jest scenariusz już wie, jak bolesną cenę za swą decyzję zapłacił główny bohater filmu: „Pułkowniku, warto było”? To chyba pytanie nie tylko do „Pierwszego polskiego oficera w NATO”, ale chyba także do nas, którzy po upływie tylu lat, wciąż nie potrafimy otwarcie powiedzieć i zastanawiamy się, kto wówczas był „człowiekiem honoru”, a kto „zdrajcą”…

Ks. Mirosław Matuszny

SONY DSCWyobraźcie sobie, że 14-letnia dziewczyna zostaje aresztowana. Taka historia toczy się w filmie „Za młoda by umrzeć”. Amanda od najmłodszych lat była molestowana przez swojego ojczyma. Nie mogła nawet liczyć na pomoc od matki. Zdesperowana wyprowadza się z domu. Wychodzi za mąż za swojego sąsiada Briana, który później ją zostawia i idzie do wojska. Ze względu na brak środków do życia, szuka jakiejkolwiek pracy. Trafia na Billy Cantona, który okazuje się egoistą i wykorzystuje bezradność młodej Amandy. Jest gotowa na wszystko, więc postanawia zostać prostytutką. Nawet nie ma pojęcia, że to dla niej złe. Zażywa narkotyki z nadzieją, że po tym będzie jej lepiej i zapomni o wszystkim. Czuje wewnętrzną pustkę. Pewnego dnia Amanda poznaje dużo starszego od siebie żołnierza Mike’a , który proponuje jej pomóc. Dziewczyna przeżywa z nim romans, ale dość na krótko, gdyż Mike ją rzuca pod naciskiem przełożonych, w obawie, aby jego kariera wojskowa nie została zrujnowana przez wspólne mieszkanie z nieletnią. Amanda nie może pogodzić się z tym, że po raz kolejny zostaje odrzucona. Chciała tylko by ktoś ją kochał, powoli zapominała jakie to jest uczucie. Zdruzgotana, pod wpływem złych emocji, narkotyków, alkoholu i namów Billa, popełnia brutalną zbrodnię. Czy zrobiła to dlatego, że nie było w jej sercu Boga, że zwątpiła w Niego? Aresztowana staje przed sądem, ma odpowiedzieć za morderstwo z premedytacją. Za taką zbrodnię, w Stanach zazwyczaj zasądza się jedyną karę – karę śmierci. Jak spojrzą na młodocianą zabójczynię przysięgli, prokurator i adwokat? Tego Wam nie zdradzę 😉 Wszak film jest pytaniem, które warto sobie zadać. Jest pytaniem, nie tylko o karę śmierci, lecz także, a może przede wszystkim o los skrzywdzonych i oszukanych dzieci, które nie zdążyły jeszcze wejść w pełni w dorosłe życie, ale weszły już w poważny konflikt z prawem. Pytaniem o los dzieci, których rodzice pozostawili samym sobie, a społeczeństwo…? No właśnie. Zobaczcie sami.”

Dorota

PatrycjaCzy czas może nam odebrać to co najpiękniejsze i największe ze wszystkich wartości? Większość ludzi, którzy przeżyli swoją „pierwszą miłość” są pewni tego, że wiedzą czym ona tak naprawdę jest. Czy można jednak kogoś kochać, nie kochając Boga?

„Nigdy nie opuszczaj swojego partnera w pożarze”.  To główna dewiza życiowa Caleba, głównego bohatera filmu p.t. „Próba ogniowa”, który będąc bohaterskim strażakiem, nie zauważa, kiedy jego własne małżeństwo „staje w ogniu”. Po poważnej kłótni on i Catherine postanawiają całkowicie przekreślić swoje wspólne życie. Oboje wierzą, że to koniec.

Punktem zwrotnym filmu jest moment, w którym ojciec głównego bohatera, prosi własnego syna, aby walczył o swoje małżeństwo, podobnie, jak on i jego żona, a matka Caleba, walczyli o swoje. Daruje synowi nietypowy poradnik, w którym opisuje on 40 dni, które odmieniły jego własne małżeństwo. Prośba ojca sprawia, że Caleb decyduje się na przejście – choć bez przekonania – tej próby. Zmaga się z własną dumą, stara się więcej pomagać swojej żonie i sprawiać, żeby wiedziała o tym jaka jest dla niego ważna. Jest to trudny okres dla niego samego, ale przede wszystkim dla Catherine, która zdezorientowana zachowaniem męża, jest mimo wszystko coraz pewniejsza swojej decyzji o odejściu.

Co ma do tego Bóg? Św. Paweł w liście do Koryntian pisze: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje”.

Składając obietnice przed Bogiem ludzie wypowiadają słowa: „na dobre i na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy”. Gdy jednak o tym zapominają i są ze sobą tylko „na dobre”, zapominają równie szybko o swoim związku z Bogiem. Związek z Nim ma jednak ten sam format co małżeństwo. Kiedy kogoś kochamy, chcemy być przy tej osobie jak najbliżej, ale gdy ta osoba nas odtrąca, wydawać by się mogło, że nie pozostaje nic innego jak po prostu odejść. Jednak Boży sposób postępowania zdaje się być inny. Film jest tego doskonałym przykładem. „Małżeństwo jest różą, kiedy o nie dbasz rozkwita, w przeciwnym razie usycha.” To jeden z wniosków zawartych w filmie, który trzeba po prostu zobaczyć.

Myślę, że uratowałby niejedno małżeństwo w „rozsypce”. To właśnie po obejrzeniu filmu na myśl nasunęło mi się pytanie „Dlaczego ludzie twierdzą, że wiedzą czym jest miłość, skoro, nie kochają Boga?” Ciekawe, jakie będą wasze refleksje, po obejrzeniu filmu.

Patrycja
Udostępnij...

Jedno przemyślenie nt. „Warto zobaczyć

  1. Bardzo mi się film podobał ,o miłosc trzeba walczyc .Troska o nią sprawia ,ze rozkwita i jest jak najcudowniejszy kwiat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oblicz: * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.