Czy to już wojna, czy jeszcze pokój?

Spread the love
Fot. ? raimund14 - Fotolia.com
Fot. ? raimund14 – Fotolia.com

Od kilkunastu godzin wielu stawia sobie takie właśnie pytanie, bez głębszej refleksji, czym właściwie jest wojna a czym pokój. Nasze spojrzenie na Ukrainę i to, co najpierw działo się w Kijowie, Lwowie i wielu innych miastach czasem różni się od siebie. Jedni porównują te wydarzenia do polskiej Solidarności, inni przypominają bolesne i trudne chwile z naszej wspólnej historii. Ukraina jest państwem bardzo zróżnicowanym. Wielu jej obywateli nie mówi nawet po ukraińsku. Wielu z nich nie ma poczucia przynależności narodowej. Prawdą jest także, że Krym nie zawsze należał do Ukrainy oraz to, że ludzie uważający się tam za Ukraińców, stanowią ledwie jedną czwartą mieszkańców.

To wszystko prawda, ale jest kilka rzeczy, które nie mogą nam umknąć, jeśli nie chcemy znaleźć się w gronie „retoryki” nazywania ślimaka „rybą lądową”. Pierwszą, najważniejszą rzeczą jest to, o czym pisała Weronika w naszym redakcyjnym komentarzu. Tam mieszkają ludzie. Wojna, to nie przestawianie pionków na szachownicy. Ludzie, zwłaszcza ci najbardziej niewinni – Młodzież i dzieci zawsze płacą w takich przypadkach największą cenę. Nie wolno nam o tym zapominać. Po drugie, bez względu na to, jak oceniamy wydarzenia na Ukrainie, retoryka Rosji nam Polakom powinna być znana na pamięć. „Obrona własnych obywateli poza granicami”, międzynarodowe gwarancje i cynizm tzw. cywilizowanego świata, który wczoraj nie chciał umierać za Tibilsi, dziś za Kijów, a jutro nie będzie chciał psuć sobie stosunków z Partnerem ze Wschodu, gdy kolej przyjdzie na Warszawę powinny dać nam do myślenia. Przecież t o  j u ż  b y ł o ! Należy przypomnieć, że Ukraina została rozbrojona kilkanaście lat temu, otrzymawszy międzynarodowe gwarancje bezpieczeństwa i integralności terytorialnej. Cóż, od 1939 roku wiele pod tym względem się nie zmieniło, i ani kondycja Ukraińskiego Państwa, ani dywagacje na temat prawomocności obecnego ukraińskiego Parlamentu nie zmienią faktu, że słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, cytowane dziś na wielu portalach, wydają się wyjątkowo trafne i powinny być dla nas przestrogą: „I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”.

Oficjalnie, świat potępia rosyjską agresję i zastanawia się nad reakcją. Jedni uspokajają, inni udają że jeszcze nic się nie stało, choć nienaruszalność granic po II wojnie światowej miała być fundamentem współczesnej polityki międzynarodowej. Pośród tych głosów nie może nam umknąć to, co mówi Pan Jezus na temat wojen: „nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. (…) Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym”. 

Póki co jednak postawę współczesnego świata opisuje genialnie nie nowa przecież piosenka „Moja Europo”:

Moja Europo, Pan nad Tobą płacze
Ty zabijasz proroków, wolisz żyć w kłamstwie
W siatce pozorów, w blichtrze kolorów
Za trzydzieści srebrników kupujesz względny spokój.

Jest historia pełna Boga i wielkich dat.
Dwa tysiące lat chrześcijaństwa,
Wzlotów ducha, wojen, draństwa,
Krwawe dłonie piłatowe, cmentarzysko szans.

Sztuczne zęby i uśmiechy, ładnie ślicznie i na efekt
Glanc, puc, błysk, pięć gwiazdek i na luzie szpan.
Puste domy i kościoły, chłodne wnętrza krótkie stoły
Życia ćwierć, alkohol z lodem, dyskoteka trwa

Zjednoczona, wielka, wolna, Max na ziemi
Gloria w niebiosach, perspektywy, raj prawdziwy za parę lat.
Mądrze, pięknie, jak należy, choć na progu Łazarz leży
Grunt to my, kontynent i w tumanie zła.

 

Przeczytaj także komentarz Weroniki

Wizja wojny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oblicz: * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.