Anioł w butach na etacie ogrodnika

Spread the love

SAMSUNG CSC

Fot. ? Ks. Mirosław Matuszny

Znacie tę anegdotę? Ksiądz zlecił malarzowi namalowanie obrazu anioła. Po jakimś czasie artysta zaprezentował księdzu gotowe dzieło.Ksiądz jednak zamiast zachwytu zamarł z przerażenia, złapał się za głowę i mówi:

– Co Pan najlepszego zrobił?! Namalował Pan anioła w butach!

– Tak. Ale nie rozumiem, gdzie jest problem odrzekł artysta.

– A gdzie Pan widział anioła w butach? Oburzył się znów kapłan.

– A ksiądz widział bez? Odparł rezolutnie malarz.

 

Anioły i demony. Ileż ich tak na prawdę jest w scenariuszach filmowych? „Miasto Aniołów”, „Dotyk Anioła” czy z przeciwnej strony „Adwokat diabła”, „Egzorcyzmy Emily Rose”, „Rytuał” itp… To tylko niektóre tytuły.

– „Jesteś Bogiem?” Pyta mała dziewczynka anioła śmierci, który po nią przyszedł, spoglądając jednocześnie na swoje ciało, mamę i lekarzy przegrywających walkę o jej życie.

– „Nie. nazywam się Set” odpowiada anioł w jednej z pierwszych scen filmu „Miasto Aniołów”. Po czym dodaje.

– „Musimy już iść”.

– „Gdzie?”, pyta mała bohaterka.

– „Do domu”.

– „A mama pójdzie z nami?”

– „Jeszcze nie teraz”, odpowiada Set.

– „Ona nie zrozumie….”, żali się mała Suzan.

– „Kiedyś zrozumie”… zapewnia Set, biorąc za rękę Suazn i odchodząc Tam, skąd Dochodzi Światło…

Chociaż film jest oparty na zupełnie bajkowym scenariuszu i najogólniej mówiąc opowiada o Aniele, który pozazdrościł ludziom, jednego nie można mu odmówić. Prawdziwości tego właśnie ostatniego zacytowanego przeze mnie stwierdzenia. „Kiedyś zrozumie”. Kiedyś wszyscy zrozumiemy. Nie tylko tajemnicę  przejścia „stąd” – „tam”, ale również kiedyś do nas dotrze, że w tym świecie kosmicznych lotów, cyfrowych technologii i próby zrozumienia początków wszechświata, otacza nas tak mało znany nam, inny, duchowy świat, w którym toczy się walka o nasz los.

Póki co, istnienie aniołów i demonów, dla wielu jest na takim samym poziomie abstrakcji, jak ten, czy anioł powinien być namalowany w butach, czy też bez; a jeśli już, niejednokrotnie istnienie demona wydaje się nam bardziej realne od istnienia aniołów. Przypadki opętań, o których co jakiś czas da się słyszeć tu i tam, to znów jakiś film poświęcony anielskiej misji czy demonicznej mocy mieszają się nam niejednokrotnie i czasem sami nie wiemy, co jest fikcją, a co treścią naszej wiary.

Tymczasem zarówno istnienie osobowego zła, czyli szatana (czyt. anioła zbuntowanego na początku czasów) oraz aniołów jest prawdą naszej wiary. O ile rola złego jest powszechnie znana, o tyle aniołowie postrzegani są czasem jak ozdobnik przedszkolnych katechez. Tymczasem anioł, także Anioł Stróż to wysłannik Boga. Cichy przyjaciel, który tak jak Archanioł Rafał wiódł ongiś zrozpaczonego Tobiasza na spotkanie z ukochaną (polecam przeczytać księgę Tobiasza w ST, kto ma zaległości z religii), tak wiedzie nas na spotkanie wiecznej szczęśliwości. Dlaczego więc jego obecność wydaje się mniej widoczna, niż istnienie demonów? To trochę tak, jak z pracą ogrodnika. Jest mozolna i systematyczna, ale jak jest wykonana dobrze, wielu zapomina o ogrodniku, chwaląc jedynie właściciela ogrodu. Podobnie z duchowym ogrodem naszej duszy. Słyszy się o nękaniach, opętaniach, ciszej jest gdy dusza zaznaje radości. Stąd też moje porównanie anioła stróża do ogrodnika naszej duszy. Dziś wspomnienie Aniołów Stróżów. Dzień się kończy, więc wypadałoby za tę kilkudziesięcioletnią harówkę podziękować swojemu Aniołowi Stróżowi, a będąc świadomym ile pokus różnego rodzaju codziennie podsyła zły duch, trzeba powiedzieć. Kochany Aniele, w dniu Twych imienin, trudno czegoś Ci życzyć, bo Ty już zaznajesz chwały nieba. Ale to, co zdziałałeś przez całe moje życie, to kawał dobrej roboty! Dzięki.

Tu też planowałem skończyć ów wpis, przynajmniej tak poukładałem sobie w głowie wracając z Warszawy, gdzie doskonalimy Zarządem wizję Kościoła na Opoce (tej cyfrowej), i byłbym pewnie skończył, gdyby nie miłe zdarzenie, jakim mój Anioł Stróż postanowił odwzajemnić moje blogowe zamiary. Zajeżdżam do sklepu, na drobne zakupy, schylam się do koszyka, i naraz słyszę „Szczęść Boże. Poznaje mnie ksiądz?” „Twarz mi znajoma, -odpowiadam- ale tyle ludzi przewija się co dnia…” Jak się nie mylę z Technikum?”. „Wiem, wiem…” słyszę miły głos mojego rozmówcy. „Tak, z technikum, i to z najgorszej księdza klasy. A ja to ten, co był z niej najgorszy…” dodaje z uśmiechem. No tak, mimo to, coś tam zostało. Zwłaszcza, że czasy dziś takie a nie inne. Wymieniamy grzeczności, życzymy sobie powodzenia i idziemy każdy w swoją stronę, a ja uśmiecham się i już tylko do mojego Anioła Stróża dodaję: „Ty to jednak potrafisz, nie dosyć, że naprawisz to, co się podopiecznemu ongiś nie udało, a na koniec jeszcze poprawisz humor, i pokażesz na koniec pełnego pracy i trudu dnia, że dla chwały Królestwa zawsze warto się trudzić. Więc  kochany Aniele, tak trzymać i nie popuszczać!. Raz jeszcze dzięki Ci, za twoją mozolną pracę ogrodnika duszy. Wszystko jedno, czy masz jakieś duchowe buty, czy też nie….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oblicz: * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.