Dzienne archiwum: 11 grudnia 2013

Przerwa na reklamę

Fot. © sinuswelle - Fotolia.com
Fot. © sinuswelle – Fotolia.com

Sprzed lat, kiedy jeszcze filmy nagrywało się magnetowidem, a marzenia o tym, aby zarejestrowane na dużej, czarnej kasecie pozbawione były bloków reklamowych, zarezerwowane było dla marzycieli i wizjonerów techniki, wierzących głęboko w to, że obraz, dźwięk i ogrom ludzkich myśli zmieścić można na pliku, w każdym komputerze, zapamiętałem pewną katechezę.

Otóż pewnej klasie postanowiłem wyświetlić dłuższy fragment filmu, który udało mi się nagrać na kasetę video. Jednak reakcja klasy nie była zbyt radosna. Znudzenie, rozglądanie się po czterech kątach klasy, jakieś młodzieńcze szepty i świadomość tego, że za godzinę będzie sprawdzian z matmy sprawiały, zniwelowały do reszty wartość dobrego filmu.

Wtem doszliśmy do momentu, gdy na kasecie video nadeszła przerwa w filmie i przerwano go by nadać kolejny blok reklamowy. Wstaję więc z krzesła, aby przewinąć do przodu, i widzę jak moja klasa naraz się ożywia i zanim zdążyłem podejść do telewizora słyszę z wielu stron klasy: „niech Ksiądz nie przewija!” Proszę to zostawić…”

Dziś, gdy spoglądam na jakikolwiek program w telewizji i nadchodzi przerwa na blok reklamowy, często mi się przypomina tamta katecheza. Minęło sporo czasu, lecz w ludzkich umysłach zostało coś zmienione, coś poprzestawiane.

Pięć proszków do prania z których każdy jest najlepszy, dziesięć różnych napojów, z których bez żadnego ponoć nie da się żyć, cztery firmy produkujące kosmetyki, które już nawet nie próbują przekonywać, że powinieneś kupić ich produkt, ale skrzętnie tłumaczą ci, że jeśli nie masz ich najnowszego wyrobu, to jesteś niedzisiejszy, nienowoczesny, i nie możesz liczyć na sukces w dzisiejszym świecie. W tym wszystkim przewijają się wynajęte postacie modelów i modelek, którzy już tak naprawdę chyba sami nie wiedzą co reklamują i sprzedają: towar, czy własne ciała a może i dusze?

Tymczasem ludzkie oblicze stworzone „na obraz i podobieństwo” Stwórcy, powinno być właśnie żywą „reklamą Boga”. Odwieczną, a zarazem w pełni nowoczesną. Zatroskaną o dziś i jutro, ale pełną radości z obecności w swym sercu Tego, który wszytko może. Jak mają wierzyć ci, co Boga nie poznali? Jak mają wytrwać w wierze, ci co Chrystusa znają nie z kart Ewangelii, lecz z życia, słów i postaw ludzi – Jego uczniów?

Kończy się blok reklamowy. Nadają informacje. Liczone w tysiącach, niekiedy w milionach ofiary wojen i przemocy nie robią już takiego wrażenia. Prześladowanie chrześcijan w Syrii, Pakistanie, Sudanie i innych islamskich krajach skrzętnie ukrywane przed tzw, światową opinią publiczną zdaje się by czymś nieistotnym w zestawieniu z „cierpieniami” wojujących feministek marzących o dniu, kiedy nie będzie już mężczyzny ni kobiety, lecz jedynie genderowe  istoty pozbawione tożsamości, życiowych celów i co najważniejsze – ojcowskich i macierzyńskich odruchów. Problemy bezrobotnych młodych ludzi, oraz tych którzy po kilkudziesięciu latach pracy zostali zwolnieni też już brzmią jakoś swojsko. Kłótnie polityków dopełniają miary zniechęcenia i odbiornik gaśnie, wyłączony przez znudzonego widza. Do następnego filmu czy programu oddzielonego od kolejnych programów nowoczesnymi reklamami. Tylko gdzie podziała się udręczona, sponiewierana twarz dzisiejszego człowieka? Czy ktoś jeszcze zdoła otrzeć ją z karykaturalnych wynaturzeń, w którą przystroiła ją z jednej strony ludzka nędza, a z drugiej specjaliści od reklamy?