Dzienne archiwum: 16 grudnia 2013

Więcej grzechów nie pamiętam…

Fot. © alexnika - Fotolia.com
Fot. © alexnika – Fotolia.com

W pewnej parafii odbywały się rekolekcje. Po mszy świętej, do zakrystii wchodzi pewna starsza pani, prosząc, aby ksiądz kaznodzieja ją wyspowiadał, bo ona chce zupełnie zmienić swoje życie i nawrócić się. Jako że i księdzu ów element ludzki, nazywany dowartościowaniem nie jest obcy, uśmiechnął się radośnie, poderwał się z miejsca, deklarując że chętnie usłuży posługą sakramentalną. Zanim jednak poszli w kierunku konfesjonału, kaznodzieja zagadną ową babcię. „Może mi Pani powiedzieć, co tak poruszyło Panią w moim kazaniu?” – zapytał. Babcia zdziwiona spojrzała na niego, najpierw poprosiła kilka razy, aby głośno powtórzył jej pytanie, po czym odrzekła. „W księdza kazaniu? Nic, proszę księdza. Ja jestem prawie już głucha i nic nie zrozumiałam, co Ksiądz mówił, ale jak Ksiądz sięgnął po chusteczkę do nosa, pomyślałam sobie. Ta chusteczka taka czysta, a jak wygląda moja dusza? Jedyne co słyszałam, to jak ksiądz obok mikrofonu czyścił sobie nos do tej chusteczki, i wtedy mi się zdało, że trąby anielskie na sąd grają. To mnie skłoniło do nawrócenia, Proszę księdza…”

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. W wielu parafiach odbywają się rekolekcje. Nawet w Internecie coraz łatwiej trafić na multimedialne nauki, mające pomóc nam w przygotowaniu do przeżycia zbliżających się Świąt. Warto jednak zauważyć, że samo wysłuchanie nauk, czy to zdalne przez Internet, czy to osobiste poprzez fizyczną obecność w kościele wymaga jeszcze modlitwy oraz spowiedzi. Klimat rekolekcji sprzyja refleksji nad własnym życiem, nawet, jeśli spowodowana jest czyszczeniem nosa, a nie treścią nauki. Z drugiej jednak strony, czas rekolekcji, to dni, kiedy przy naszych konfesjonałach ustawiają się długie kolejki penitentów. Pośród czekających są więc zapewne i ci, którzy regularnie praktykują, jak i ci, którzy po latach – jak owa babcia z anegdoty – zdecydowali się nawrócić i zupełnie zmienić własne życie.

Stąd też ważnym jest, aby dołożyć wszelkich starań, zarówno ze strony spowiednika, jak i penitenta, by dobrze przeżyć ten sakrament. Myślę więc, że warto przypomnieć sobie przy tej okazji kilka, zdawałoby się oczywistych rzeczy.

Po pierwsze, spowiedź świętą poprzedzamy rachunkiem sumienia. Wyznanie grzechów, to nie egzamin i nie możemy podchodząc do konfesjonału stawiać spowiednika przed zadaniem: „niech mnie ksiądz pyta”. Owszem, kapłan zawsze może pomóc w wyznaniu, ale nie może go zastąpić. Nie jest egzaminatorem. Podobnie też, warto przypomnieć słowa Pisma, że „jeśli ktoś mówi, że nie ma grzechu, to sam siebie okłamuje i nie ma w nim prawdy”. Stąd też nigdy, przenigdy nie podchodzimy do konfesjonału ze stwierdzeniem: „ja nie mam grzechów”. Jeśli mamy takie wrażenie, może najpierw warto poprosić kapłana poza konfesjonałem o książeczkę z dobrym rachunkiem sumienia, lub nawet o rozmowę, która rozwieje nasze przekonanie, że będziemy pierwszą osobą wyniesioną na ołtarze za życia.

Po drugie, spowiadamy się ze swoich grzechów. Pozornym wyjątkiem są tzw. grzechy cudze, czyli sytuacja, gdy z grzechem kogoś innego związany jest nasz grzech osobisty. Staramy się nie mieszać spowiedzi z obmową przy konfesjonale sąsiadów, kolegów, teściowej czy zięcia. Oni będą spowiadać się ze swoich grzechów. O grzechach innych mówimy wtedy, jeśli ma to istotny wpływ na ciężar naszej winy. Pamiętajmy jednak, że przychodzimy oskarżać się za swoje grzechy, a nie usprawiedliwiać je postawą innych.

Po trzecie. Do spowiedzi przychodzimy, aby się zmienić. Poprawić. Stąd jednym z warunków sakramentu są „żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy”. Wymieniając grzechy mówimy więc o nich w czasie przeszłym a nie teraźniejszym, a wyznanie kończymy formułą żalu za wszystkie grzechy, także te zapomniane. I to dochodzimy do sytuacji kolejnej, niezwykle istotnej, czyli

po czwarte – wyznajemy WSZYSTKIE popełnione grzechy śmiertelne. Jeśli mamy wątpliwość, lepiej wyznać także grzechy powszednie, niż ryzykować zatajenie śmiertelnego. Zatajenie grzechu, powoduje że spowiedź jest nieważna i dochodzi jeszcze jeden grzech – świętokradzka spowiedź. O tym jednak oraz o starych i nowych grzechach zapraszam do poczytania jutro. Jednym słowem, życzę owocnych refleksji w przygotowaniu do adwentowej spowiedzi i zapraszam do lektury kolejnej odsłony niniejszego „małego poradnika”.

Z Panem Bogiem