Dzienne archiwum: 22 grudnia 2013

Cud życia

Fot. © Oksana Kuzmina - Fotolia.com
Fot. © Oksana Kuzmina – Fotolia.com

Czym jest życie? Czy wszystko już wiemy na jego temat? W czasach, gdy z jednej strony lekarze i naukowcy walczą o przedłużenie życia, z drugiej w tzw. cywilizowanych krajach życie zdaje się być w wielkiej pogardzie, o czym już wielokrotnie pisałem. Dlatego też, pośród wielu newsów, jakie w ostatnim czasie podały światowe media, piękną „perełką” jest wiadomość, która dotarła do nas z Neapolu. Otóż, po 117 dnach walki o życie nienarodzonego dziecka 25 letniej Caroliny, kilka dni temu lekarze „powitali na świecie” jej córeczkę Marię. Jest to jedyny taki przypadek na świecie, kiedy dziecko przez tak długi czas żyło i rozwijało się w łonie matki, która znajduje się w śpiączce. Różne są doniesienia medialne na ten temat, ale z podawanych informacji wynika, że wg lekarzy z Neapolu, mózg Caroliny, która została postrzelona w głowę, już nie funkcjonuje. Jeśli więc nie zdarzy się cud, 25 letnia mama nigdy nie przytuli i nie uściska swojej córeczki, a mająca dziś trzy dni Maria, będzie znała swoją mamę tylko z opowiadań.

Dziś czwarta niedziela adwentu. Katolickie media elektroniczne żyją od rana deklaracją znanego Jezuity, który publicznie oświadczył, że gotów jest wystąpić z zakonu i odejść z kapłaństwa, aby adoptować dziecko, któremu grozi śmierć pod sercem matki. Ta deklaracja uruchomiła istną lawinę podobnych obietnic składanych przez ludzi dobrej woli, którzy publicznie zapewniają, że jeśli tylko dziecku skazanemu na śmierć dane będzie zobaczyć światło dzienne, chętnie adoptują je do własnych rodzin i przyjmą jak swoje. Mimo, iż cała ta afera z „zaplanowaną” na wigilię Bożego Narodzenia aborcją, wydaje się szytą grubymi nićmi medialną prowokacją, to świadectwa tych rodzin, które gotowe są wychować odrzucone, poczęte życie, przypominają słowa bł. Matki Teresy z Kalkuty, w którym apelowała, aby nie zabijać dzieci, gdyż ona jest gotowa je przyjąć, obdarzyć miłością i wychować.

Rabindranath Tagore – indyjski poeta, autor hymnu Indii i Bangladeszu napisał: „Każde dziecko przynosi ze sobą wieść, że Bóg nie zniechęcił się jeszcze do człowieka”. Mimo, że historia ludzkości zna tyle okrutnych wojen, prześladowań, tortur zadawanych człowiekowi przez człowieka, to powierzenie daru rozumnego przywoływania na świat nowego życia, kierowane czymś więcej niż tylko instynktem, wciąż jest darem, jakim Bóg ofiarowuje  ludzkości.

Dlatego też, nie tylko w sytuacjach „awaryjnych”, takich ja ta, relacjonowana dziś przez media warto pamiętać, o lekcji jakiej udzielił nam bł. Jan Paweł II, pisząc, że naszym zadaniem, jakie mamy w służbie życiu, jest głosić Ewangelię życia, wysławiać Ewangelię życia i służyć Ewangelii życia. Wówczas, nasze przesłanie nawet jeśli wciąż będzie odbijało się jak przysłowiowy groch od ściany, od różnego rodzaju nawiedzonych  bynajmniej nie przez anioły, feministek, genderystek i innych homoaktywistów, to  wzbogacone o łaskę Bożą sprawi, że być może dopiero po tej drugiej stronie życia, poznamy tych, którzy dzięki naszej, katolickiej postawie, modlitwie i świadectwu, mogli doświadczyć nie tylko cudu narodzin, ale przeżyć wspaniałe, ziemskie życie.